26.04.1998 roku pod Srebrną Przełęczą (200
m od szlaku) został odnaleziony przez zbieracza poroży poszukiwany w
Bieszczadach od 18 marca 22-letni A. Lipnicki. Zawiadomienie o zdarzeniu dotarło
o 10.20 do ratowników na Połoninie Wetlińskiej. Instruktor rat. L. Berezka
przekazał informacje odpowiednim służbom i zorganizował akcję transportową.
Wzięło w niej udział 15 ratowników. Zwłoki zostały przekazane ekipie
dochodzeniowo - śledczej KR Policji z Leska o godz. 15.30 na przełęczy Wyżnej.
2.07.1998 roku od godz. 0.10 dziewięciu
ratowników poszukiwało dwudziestu dwóch harcerzy w wieku 14 - 18 lat, którzy
wychodząc z Polany o godz. 17.00 nie dotarli do stanicy w Dwerniczku. Pierwszych
dwóch harcerzy odnaleziono o godz. 3.40, następną grupę o 4.05, a o godz. 7.00
wszyscy zostali dowiezieni (po zaopatrzeniu) do stanicy.
29.08.1998 roku od 12.20 do 16.50 ośmiu
ratowników brało udział w transporcie zwłok n/n obywatela Sri Lanki, który zmarł
z wycieńczenia podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy RP w okolicy
Beskidu Wołosackiego. (W tej akcji udział brali ratownicy przybyli na
posiedzenie Zarządu Grypy w składzie: naczelnik GOPR, naczelnik Grupy, szef
szkolenia, dwóch członków Zarządu Grupy, członek Komisji Rewizyjnej GOPR oraz
dyżurni: instruktor ratownictwa i ratownik kandydat).
7.02.1999 roku o godz. 16.45 rozpoczęła się
jedna z cięższych akcji poszukiwawczych w 1999 roku. Do Stacji Rejonowej GOPR w
Ustrzykach Górnych patrol Straży Granicznej przywiózł napotkanego na trasie
Wyżniański Wierch - Ustrzyki, 24-letniego studenta z Wrocławia Wojciecha P.
Pozostawił on na pd. stoku Połoniny Caryńskiej swojego kolegę, 30-letniego
Waldemara K. z plecakami i śpiworem bez światła i jedzenia. Turyści ci
przebywali w górach od 40 godzin-błądząc, spędzili już jedną noc na
prowizorycznym biwaku. Waldemar K. nie był w pełni sprawny fizycznie - miał
chore nogi. O godz. 17.15 wyruszył na trasę Wyżniański Wierch - Połonina
Caryńska patrol 1 w składzie dwóch ratowników i trzech funkcjonariuszy Straży
Granicznej. O godz. 17.30 postawieni zostali w stan pogotowia ratownicy z
Lutowisk. O godz. 18.15 domniemanym śladem schodzącego Wojciecha P. wyruszył z
psem dwuosobowy patrol 2. O godz. 20.50 został zarządzony alarm w sekcji Cisna,
a następnie w Stacji Centralnej w Sanoku. O godz. 22.15 czerwonym szlakiem na
Połoninę Caryńską wyszedł pięcioosobowy patrol 3 z sekcji Latowiska. O godz.
23.00 patrol 2 nawiązał kontakt głosowy z poszukiwanym Waldemarem, a o godz.
23.15 dotarł do niego i udzielił mu pierwszej pomocy. O godz. 23.50 doszedł do
nich ze sprzętem transportowym (sanie kanadyjskie) patrol 3. Waldemar K. został
nakarmiony i przebrany w suchą odzież - był w niezłej kondycji psychicznej. O
godz. 24.00 powrócił do Ustrzyk G. patrol 1. O godz. 0.15 ratownicy rozpoczęli
transport poszkodowanego do Ustrzyk. W międzyczasie zostali odwołani koledzy z
sekcji Cisna (oczekiwali w Wetknie) i Sanoka - Do godz. 3.15 trwał w ciężkich
warunkach pogodowych (temp.-3, -50 C, silny wiatr, opad śniegu, widoczność 20
-50 m) transport poszkodowanego do stacji ratunkowej. W akcji wzięło
bezpośrednio udział piętnastu ratowników i trzech funkcjonariuszy SG, a w stan
pogotowia zostało postawionych dalszych piętnastu ratowników.
9.07.1999 roku z Wetliny przez Przełęcz
Orłowicza i Połoninę Wetlińską wędrowała grupa turystów. Schodząc ze szczytu
tzw. Rocha, niewidoma Kinga S. lat 22 upadła na ścieżce doznając urazu stawu
kolanowego. Towarzyszący grupie ratownik założył poszkodowanej opatrunek
usztywniający i udał się po pomoc do stacji ratunkowej w schronisku.
Wykorzystując ciągnik TRX oraz wózek alpejski poszkodowaną zwieziono na przełęcz
Wyżnią, skąd została zabrana prywatnym samochodem do szpitala w Ustrzykach
Dolnych. W akcji, która trwała prawie 3 godziny, wzięło udział czterech
ratowników.
28.01.2000 roku grupa nastolatków z
"opiekunami", po długiej podróży z Bydgoszczy, o godz. 11.00 wyszła z zamiarem
dotarcia na Tarnicę. Tu w trudnych warunkach pobłądzili i zeszli w złym
kierunku, w rejon Górnej Wołosatki, między Tarnicą a Haliczem, zamiast do
Wołosatego. Kiedy nie wrócili do godz. 21.00, GOPR rozpoczął akcję
poszukiwawczą. W akcję było zaangażowanych 40 ratowników. W trudnych warunkach
atmosferycznych, przy słabej widoczności, silnym wietrze i dużej pokrywie
śniegu, penetrowano różne drogi i warianty pobytu grupy. Nad ranem jeden z
patroli ratowników znalazł grupę zziębniętych i przemoczonych niefortunnych
wędrowców. Nie potrafili rozpalić ogniska, natomiast mieli ze sobą jedzenie i
śpiwory.
13.05.2000 roku o godz. 16.45 ratownik
dyżurny z Połoniny Wetlińskiej powiadomił kolegów z Rejonowej Stacji w
Ustrzykach Górnych, że w rejonie Halicza i Rozsypańca widać intensywny dym. Po
powiadomieniu dyrekcji Bieszczadzkiego Parku Narodowego ratownicy zabrali
odpowiedni sprzęt oraz ciągnik TRX i ruszyli na Przełęcz Bukowską, gdzie
włączyli się do akcji gaszenia płonącej połoniny. O godz. 19.00 nad rejon pożaru
przybył śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Sanoka z ekipą strażaków
celem rozpoznania sytuacji i przekazania dyspozycji prowadzącym akcję. O godz.
21.00 pożar został opanowany, dogaszano palące się trawy. Ratownicy powrócili do
stacji w Ustrzykach. Na pogorzelisku pozostała grupa pracowników BdPN aby
kontrolować zagrożony teren. Następnego dnia o godz. 10.20 dyrektor Parku
zwrócił się do GOPR z prośbą o ponowną pomoc, gdyż ogień znów pojawił się na
połoninie. W zagrożony teren udali się ratownicy dyżurni i koledzy z sekcji
Cisna i Lutowiska, Brali udział w gaszeniu palącego się torfu oraz kopali
studnię celem zabezpieczenia wody do akcji. O 19.20 po przybyciu grupy
ratowników z Sanoka, nastąpiła wymiana ekip biorących udział w akcji. Ta grupa
pracowała na pogorzelisku do czasu zakończenia akcji o godz. 6.30 dnia
następnego. W akcji ogółem wzięło udział 18 ratowników, 13 było w stanie
pogotowia.
9.06.2000 roku o godz. 15.30 ratownik
dyżurny na Połoninie Wetlińskiej został powiadomiony przez uczestnika wycieczki
o wypadku, któremu uległa jego koleżanka, 16-letnia Agnieszka S. Podczas
schodzenia z kulminacji Połoniny (1254 m n.p.m) poszkodowana uczennica doznała
paraliżu kończyn dolnych. Kierujący akcją wezwał śmigłowiec LPR z Sanoka.
Ratownicy dotarli do poszkodowanej i udzielili wymaganej pomocy. O godz. 16.00
na przygotowanym miejscu wylądował śmigłowiec. Po oględzinach lekarskich
zadecydowano o zabraniu poszkodowanej do szpitala w Krośnie. Ratownicy powrócili
na dyżurkę i po rozpakowaniu sprzętu zakończyli akcję o godz. 16.46.
2.12.2000 roku o godz. 17.50 dyżurny
Komisariatu Policji w Lesku powiadomił ratowników Stacji Rejonowej w Ustrzykach,
że w rejonie Połoniny Wetlińskiej zagubiła się 6-osobowa grupa dziewczyn z
Wrocławia w wieku 16-19 lat. Wędrując ze Starego Sioła wyszły na Przełęcz
Orłowicza. Nie miale latarek, nie w wiedziały gdzie są, zaś informacje
przekazały używając telefonu komórkowego. Tego wieczora widoczność była
ograniczona do 20 metrów, wiał silny wiatr, padał deszcz przy temperaturze
powietrza
-30 C. Do akcji wyruszyły patrole z Jaworca, Połoniny Wetlińskiej oraz
mocniejsza grupa z Ustrzvk Górnych. O godz. 19:40 ratownicy odnaleźli
wyczerpane, zziębnięte i oszołomione sytuacją turystki, które po udzieleniu
pierwszej pomocy zostały odtransportowane do schroniska. Następnego dnia zostały
pouczone przez kierującego akcją o zasadach bezpieczeństwa w górach. Akcja, w
której wzięło udział 7 ratowników została zakończona o godz. 22:40 po powrocie
patroli do miejsc dyżurowania.
29.04.2001 roku o godz. 13.00 oddalił się w
nieznanym kierunku 7-letni Oskar K. z Podkowy Leśnej. przebywający na wczasach z
matką i przyjaciółmi. Poszukiwania przy pomocy wczasowiczów i strażaków z OSP
rozpoczął właściciel pensjonatu "Leśny Dwór" w Wetlinie. O godz. 15:50 o
zaginięciu chłopca zostało powiadomione górskie pogotowie. Z Ustrzyk Górnych
wyjechała samochodem terenowym grupa ratowników, zabierając po drodze kolegów z
Połoniny Wetlińskiej i Wetliny. Do akcji zostali wezwani ratownicy sekcji Sanok
i Cisna. W stan pogotowia postawione postawiono również Lotnicze Pogotowie
Ratunkowe w Sanoku oraz grupę poszukiwawczą STORAT-u z Rzeszowa. Po penetracji
pobliskich studni i szamba oraz dokładnym sprawdzeniu przez psa ratowniczego
"Leśnego Dworu" z zabudowaniami, ratownicy utworzyli tyralierę poszukiwawczą. Do
grupy poszukiwawczej zostali włączeni strażacy oraz wczasowicze. O godz. 17.52 w
jednym z zalesionych jarów potoku spływającego z Przełęczy Orłowicza chłopiec
został odnaleziony. Był w dobrej kondycji fizycznej, jednak mocno wystraszony.
Największym jego pragnieniem była chęć porządnego umycia zębów, gdyż pił
"zabrudzoną" wodę z potoków. Po przekazaniu Oskara matce oraz podziękowaniu
uczestnikom poszukiwań, akcja została zakończona.